Menu

donos kulturalny

wydarzenia kulturalne nad którymi warto się zatrzymać - jazz, literatura, teatr

Radosław Golec „IRA Hitlera” – Wyd. Poznańskie, 2018

k_carol

irah

Wbrew dość sensacyjnemu tytułowi książki, współpraca IRA i III Rzeszy nigdy nie przyniosła spektakularnych sukcesów. Co więcej w zasadzie niemal nie wykroczyła poza próby zorganizowania jakiejś trwalszej działalności. Książka Radosława Golca skupia się więc, chcąc nie chcąc przede wszystkim na opisaniu dość licznych epizodów podróży i spotkań emisariuszy obu stron. Historiach osób zaangażowanych w próby ożywienia sojuszu. Działań, które jak już wspomniałem de facto nie przyniosły żadnych wymiernych efektów. Z książki wyłania się obraz potencjalnych partnerów, którzy niewątpliwie snuli dość daleko idące plany, co do współpracy. Jednakże czyniąc to w zupełnym oderwaniu od oczekiwań drugiej strony i skupiając się wyłącznie na własnych korzyściach. IRA była dla Niemców zbyt niezależna, co nie skłaniało ich do większego zaangażowania się we współpracę. Irlandczycy wykazywali się również dalece posunięta niefrasobliwością, która niejednokrotnie wprawiała ich parterów w zdumienie i złość. Niemcy dodatkowo mieli zupełnie inne oczekiwania i wizję działań, których nie potrafili przeforsować, a które IRA mniej lub bardziej świadomie ignorowała.

Sam fakt zebrania i opisania historii współpracy niemiecko-irlandzkiej zasługuje na pochwalenie autora. Wyróżnić należy sięgnięcie do historii stosunków niemiecko-irlandzkich jeszcze sprzed dojścia Hitlera do władzy oraz dokopanie się do bardzo szczegółowych informacji.  Z drugiej strony można by rozważyć rezygnację z opisywania niektórych drobiazgów w poszczególnych rozdziałach, co uczyniłoby narrację nieco bardziej zwartą. Niestety nie można pominąć w recenzji pewnych dość istotnych niedociągnięć, przede wszystkim w warstwie redakcyjnej. Po pierwsze brak jest jakichkolwiek fotografii, co jest dla mnie mocno niezrozumiałe. Nie chce mi się wierzyć, że nie znaleziono w archiwach żadnych pasujących do tematu zdjęć.  Po drugie bardzo słabo przedstawiają się zamieszczone w tekście mapy, a w zasadzie kilkukrotnie powtórzona kopia jednej i tej samej mapy całej wyspy, różniąca się tylko zaznaczonymi miejscowościami. Samo usytuowanie grafik sprawia wrażenie przypadkowości. Natomiast ich jakość całkowicie odstaje od merytorycznej zawartości książki i zaniża ocenę całości. Dobrym rozwiązaniem byłoby umieszczenie jednej mapy na końcu książki, w ten sposób można by w każdej chwili sięgnąć do pomocnej dla czytelnika informacji.  Szkoda, że wydawca nie zwrócił autorowi (za mapy odpowiadał Radosław Golec) uwagi na ten dysonans. Pomimo tych uchybień książkę zdecydowanie warto przeczytać.

© donos kulturalny
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci