Menu

donos kulturalny

wydarzenia kulturalne nad którymi warto się zatrzymać - jazz, literatura, teatr

Szymon Mika Trio & Guests „Togetherness” – Hevhetia, 2018

k_carol

mika

Muszę się przyznać, że mam dość konserwatywne podejście do oceny zawartości płyty z muzyką. Nie przepadam za nagraniami mieszającymi utwory instrumentalne z wokalnymi. W większości przypadków, takie albumy okazują się dla mnie rozczarowujące. Nie lubię także zmian w sprawdzonych rozwiązaniach. Lepsze często bywa wrogiem dobrego. Dlatego zapowiedzi, co do nowej płyty Szymona Miki przyjąłem z niepokojem. Bowiem obok tria, które z sukcesem zagrało na debiutanckim albumie gitarzysty, pojawić się mieli na niej goście, w tym … wokalistka.  Taka rezerwa w podejściu, ma jednak ten plus, że można zostać mile zaskoczonym.  W przypadku Togetherness moje wątpliwości zaczęły rozwiewać się bardzo szybko, bo już od tytułowej kompozycji, rozpoczynającej album. Pierwszej, ale nie ostatniej z efektownym motywem gitarowym. Lody pękły zupełnie przy kolejnym utworze – Parasomnia – duecie Szymona Miki i Barbary Derlak. Zaśpiewanym po polsku. Wreszcie znaleźli się artyści, którzy dostrzegli potencjał śpiewania w naszym ojczystym języku! Trzeba dodać, że ogromnym atutem nagrań z wokalem, okazały się teksty, napisane przez samą Barbarę Derlak – niebanalne, poetyckie, sięgające ku najlepszy tradycjom polskiej liryki. Cztery spośród jedenastu kompozycji znaczą się udziałem wokalistki, obdarzonej oryginalnym głosem. Delikatnym, subtelnym, czasem zalotnym. Cała płyta utrzymana jest zresztą w większości w spokojnej tonacji, a  mnie najbardziej chyba przypadł do gustu z lekka mroczny In The Dusk. Znakomicie wpisali się swoim udziałem w nagrania pozostali dwaj goście: pianista Mateusz Pałka, który pojawia się w pięciu utworach oraz Joachim Mencel, na Togetherness grający na lirze korbowej w trzech kompozycjach. Obaj dodają płycie kolorytu, umiejąc przy tym niekiedy pozostać niemal niezauważalnymi uczestnikami przedsięwzięcia. Nie zabrakło miejsca i na nagrania samego tria. Świetny jest Melted z długim, niemal dwu i pół minutowym, solowym wprowadzeniem gitary oraz następujący po nim Very Goodies. Całość puentuje ostatni z wokalnych utworów Dusza, który miejscami przywodzi na myśl klimaty piosenki poetyckiej – tu oczywiście zabarwionej na jazzowo. Trzeba w końcu wspomnieć o liderze całego projektu. Gitara Szymona Miki, śpiewa, łka, zgrzyta, krzyczy, serwując słuchaczowi pełną paletę zmiennych emocji. To prawdziwy lider, rewelacyjny wykonawczo, ale przecież i kompozytorsko – całość materiału na płycie jest jego dziełem. Super płyta, od której nie sposób się oderwać.

© donos kulturalny
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci