Menu

donos kulturalny

wydarzenia kulturalne nad którymi warto się zatrzymać - jazz, literatura, teatr

Keith Jarrett Trio "After The Fall" - ECM, 2017

k_carol

AfterTheFall300x300

Z góry zaznaczam, że nie zamierzam się przejmować ewentualną krytyką, wytykaniem palcami, pukaniem się w czoło oraz innymi wyrazami dezaprobaty w stosunku do opinii, które chcę tutaj wyrazić. I rzeczonych opinii nie zamierzam też zmieniać tak, więc ewentualnym polemistom radzę po prostu odpuszczenie sobie dyskusji ze mną. Tyle tytułem wstępu. Przejdźmy, więc do meritum: After The Fall, będzie jedną z najlepszych płyt jazzowych tego roku. Jest też w moim przekonaniu jedną z najlepszych w całej dotychczasowej dyskografii Standarts Trio. Cóż z tego, że nie ma tu żadnych zaskoczeń. Chyba każdy przed premierą wiedział, czego – w generaliach – można się spodziewać. Można dywagować czy nagrania te zaliczać czy też nie do kategorii „historycznych”. Trio Jarretta na ogół prezentowało swoje występy na płytach z mniejszym lub większym opóźnieniem. W tym wypadku od koncertu minęło lat prawie dwadzieścia. Trio już nie istnieje. Jednak niezależnie od tego jak przyporządkujemy ten album, znajdzie się on w moim przekonaniu w czołówce tegorocznych podsumowań. Występ odbył się w listopadzie roku 1998 w Newark. Było to pierwsze pojawienie się Jarretta na scenie po dwuletniej przerwie. Co ciekawe ostatnimi przed przerwą były solowe występy we Włoszech, znane ze wspaniałego zestawu nagrań wydanego, jako A Multitude of Angels (nasza recenzja w JazzPress 12/2016). Z kolei rok po koncercie w Newark miał miejsce występ w Paryżu, zaprezentowany na albumie Whisper Not. Najnowszy, podwójny album mieści sto pięć minut muzyki i dwanaście utworów. Oczywiście przede wszystkim klasyki Great American Songbook jak The Masquerade Is Over, I’ll See You Again, Autumn Leaves w oszałamiającej interpretacji, czy When I Fall In Love, które nie pierwszy raz wieńczy koncert i płytę Tria. Jest i miejsce dla kompozycji ikon jazzu: Charliego Parkera - Scrapple From The Apple, Buda Powella - Bouncin’ With Bud, Sonny’ego Rollinsa – Doxy, Johna Coltrane’a – Moment’s Notice, Paula Desmonda – Late Lament (ballad nie gra tak pięknie nikt!). Zabawną niespodzianką jest Santa Claus Is Coming To Town, niegdyś grywane przez Billa Evansa. „Dla mnie to nie tylko dokumentacja historycznego wydarzenia, ale przede wszystkim znakomity koncert. Sam byłem zaskoczony jak dobrze brzmi ta muzyka” – napisał Keith Jarrett we wprowadzeniu do płyty. Podpisuję się pod tym obiema rękami. Mogę słuchać After The Fall bez końca.

 

opublikowane w JazzPress 3/2017

© donos kulturalny
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci