Menu

donos kulturalny

wydarzenia kulturalne nad którymi warto się zatrzymać

Leszek Możdżer & Holland Baroque „Earth Particles” – Outside Music. 2017

k_carol

LeszekMozdzerHollandBaroqueEarthParticles_front400x400

Najnowsza płyt Leszka Możdżera wzbudzała zdumienie, ale i zainteresowanie jeszcze przed premierą. Oczywiście przede wszystkim ze względu na zespół Holland Baroque, który towarzyszył naszemu pianiście w nagraniach. Ten mający siedzibę w Holandii, acz międzynarodowy w składzie zespół (gra tam m.in. dwóch polskich muzyków), prezentuje muzykę barokową, grając ją współcześnie, jednakże z poszanowaniem tradycji, czego dowodem chociażby korzystanie z instrumentów z epoki, jelitowych strun, innej częstotliwości stroju. Holland Baroque to zespół otwarty na współpracę, często łączącą różne muzyczne światy. Stąd liczne kooperacje z instrumentalistami klasycznymi, ale i jazzowymi. Leszek Możdżer z kolei podkreślał, że mariaż klasyki i muzyki improwizowanej od dawna był jego marzeniem. W Holland Baroque znalazł, jak twierdzi, idealnych partnerów do urzeczywistnienia swoich wizji, a prawione sobie nawzajem komplementy w pełni przełożyły się na artystyczną, jakość wydawnictwa. Od pierwszych taktów słychać, że to ich wspólny album, a nie nagrania Leszka Możdżera z udziałem zespołu towarzyszącego. Fortepian jest instrumentem solisty, ale pomimo to nie daje się odczuć przytłoczenia jego obecnością.

Wszystkie dziesięć utworów powstało specjalnie na potrzeby tego projektu, a ich autorem jest Leszek Możdżer. Można w nich niekiedy usłyszeć owo charakterystyczne „możdżerowe” brzmienie, jak choćby we fragmentach „Blackberry Double”. Jednak „Earth Particles” jest czymś zupełnie nowym, innym niż muzyka, którą znamy z poprzednich nagrań pianisty. Klasyczny pierwiastek jest mocno odciśnięty, śmiało można powiedzieć, że wyraźnie dominuje w nagraniach ,co daje się to odczuć już w zaczynającej płytę „Invocation”, prawie jedenastominutowej, będącej fundamentem tego, co rozgrywa się przez pozostałą godzinę albumu.  Wrażenie robi także inny strój instrumentów: w częstotliwości 432 Hz. Tak właśnie grywa Holland Baroque, choć i Leszek Możdżer niejednokrotnie już korzystał z nastrojonego w ten sposób fortepianu.  Jak to często bywa u Leszka Możdżera, nie zabrakło lekkiego przymrużenia oka, stonowania powagi, tym razem w postaci udziału bardzo specjalnego gościa w finałowym „Mozart Kugel”. Last but not least: płyta zwraca uwagę także w warstwie graficznej, ciesząc oko dyskretną elegancją czerni i złota. 

Nie wiem czy ta płyta pojawiać się będzie w jazzowych podsumowaniach roku, bo trudno jednoznacznie przypisać ją do jazzu. Bez wątpienia natomiast będzie uwzględniana na listach najlepszych płyt mijającego roku, bowiem w pełni na to zasługuje.

© donos kulturalny
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci