Menu

donos kulturalny

wydarzenia kulturalne nad którymi warto się zatrzymać

Marek Napiórkowski „ WAW-NYC” – Agora, 2017

k_carol

Marek_Napirkowski_WAWNYC_okadka

Umknęły mi jakoś koncertowe prezentacje projektu „WAW-NYC”. Jedyną nadzieją dla mnie na poznanie najnowszego dzieła pierwszej gitary krajowego jazzu było więc oczekiwanie na płytę, który właśnie się zmaterializowała i na początku wprawiła mnie – paradoksalnie – lekko w złość. Zupełnie nie dlatego, że coś z najnowszym albumem Marka Napiórkowskiego jest nie tak. Po prostu okazał się świetny, co spotęgowało niezadowolenie z nieuczestniczeniu w spotkaniu na żywo.

Siedem premierowych kompozycji (sześć autorstwa samego Napiórkowskiego, jedna napisana przez Roberta Kubiszyna) nagrał skład znany z koncertów. Liderowi towarzyszyli więc: wspomniany Robert Kubiszyn, który z Markiem Napiórkowskim gra i nagrywa przy różnych okazjach od lat, Clarence Penn, który pojawił się już na inne płycie z dyskografii naszego gitarzysty: „Up!” oraz Manuel Valera, kubański pianista i kompozytor, nominat ostatniej edycji Grammy. Cała czwórka ma w życiorysach zapisane epizody współpracy z największymi znakomitościami jazzu. Dodatkową atrakcję płyty stanowi udział Chrisa Pottera, który gościnnie zaprezentował się w jednym z nagrań.

„WAW-NYC” trwa niecałe pięćdziesiąt minut, ale dostarcza mnóstwo radości i ekscytujących momentów. Perełką jest oczywiście występ Pottera na tenorze i klarnecie basowym w drugim na płycie „The Way”. Świetnie słucha się „Quantum Walk” gdzie pierwszą, ostrzejszą część utworu prowadzi gitara, a drugą nieco łagodniejszą, tonującą nastrój - fortepian. Notabene współpraca na linii Napiórkowski – Valera, powala na kolana. Zachwyca ballada „Therese Dreaming” – najkrótsze nagranie na płycie, choć i tak trwa niemal pięć i pół minuty. Następujące po niej „Letting Go” zdaje zaczynać się podobnie, ale zaskakuje w trakcie i na końcu rockową wstawką gitary akustycznej, fortepianu i perkusji.  

Rewelacyjnie słucha się tej płyty. Znakomite kompozycje i wykonawcza klasa. Ja mam nadzieję, że sukces albumu, – którego jestem pewien – zaowocuje kolejnymi koncertami, których tym, razem bez wątpienia nie ominę.

© donos kulturalny
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci