Menu

donos kulturalny

wydarzenia kulturalne nad którymi warto się zatrzymać

Endless Field „Endless Field” – Biophilia Records, 2017

k_carol

endlessfield

„Endless Field” to dzieło dwóch muzyków: Ike’a Sturma (kontrabasbas, akustyczna gitara basowa, bas elektryczny, wurlitzer, wokale) i Jesse’a Lewisa (gitara akustyczna, gitara elektryczna, elektryczna gitara barytonowa, wokale).  Brzmienie duetu gitar na swoim debiutanckim albumie Endless Field (to zarówno tytuł płyty, jak i nazwa jaką przyjął zespół) urozmaicili instrumentami zaproszonych gości:  Donny’ego McCaslina (saksofon), Fabiana Almazana (fortepian), Ingrid Jensen (trąbka), Nadje Noordhuis (fluegelhorn), Chrisa Dingmana (wibrafony), Richa Steina (perkusja) oraz wokalem Misty Ann Sturm. Z wieloma z tych muzyków zarówno Sturm jak i Lewis mieli już okazję współpracować, niejednokrotnie w tym samym czasie. Tak więc płyta jest w gruncie rzeczy wynikiem spotkania grona dobrze znających się przyjaciół.

Spośród jedenastu kompozycji podpisanych wspólnie przez Sturma i Lewisa tylko jedna przekracza pięć minut. Cała płyt zamyka się w niepełnych trzech kwadransach. Czterdziestu trzech minutach, w których duetowi udało zmieścić się zaskakująco bogatą gatunkowo mieszankę jazzu, folku, ambientu, klasyki czy world music. Najbardziej spośród tego zestawu podobają mi się utwory kameralne, akustyczne, delikatniejsze jak „Ember”, „Infinite Cascade”, „Voice” czy „Kidle”.  Tli się we mnie niewielka wątpliwość czy nie lepiej wypadł by album nagrany w całości wyłącznie w duecie. Aczkolwiek muszę przyznać , że goście także prezentują się całkiem interesująco - zwłaszcza instrumenty dęte – czego przykładem utwory „Airglow” i „Dinosaur Dream”. Nieco słabiej wypadł „Supermoon”, które to nagranie ratuje tylko solo Donny’ego McCaslina. Trzeba jednak stwierdzić, że pomimo tych niewielkich zastrzeżeń, stylistyczna różnorodność płycie nie szkodzi.  Dobrze wpisuje się ona chociażby w samookreślenie się duetu nazwą, porównaniem do bezkresnego pola, niewyczerpanych możliwości. Jak wspomniałem wcześniej Ike Sturm i Jesse Lewis znają się na niwie zawodowej od dłuższego czasu. Endless Field jest zaczątkiem wspólnej pracy firmowanej własnymi nazwiskami. Początkiem udanym, także w odczuciu Artystów, bowiem wiadomo już, że duet będzie pracował nad kolejnymi płytami.

Komentarze (1)

Dodaj komentarz

© donos kulturalny
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci