Menu

donos kulturalny

wydarzenia kulturalne nad którymi warto się zatrzymać

Polish Jazz - reedycja serii - część 4; Polskie Nagrania / Warner Music Polska 2017

k_carol

Przez pierwszy rok wznowień serii Polish Jazz dobrnęliśmy do jednej trzeciej (z lekką niedokładnością) historycznego katalogu. Pod koniec kwietnia pojawiło się kolejne sześć albumów. Tym razem Polskie Nagrania sięgnęły po albumy z przełomu lat 60-tych i 70-tych ubiegłego stulecia, dając nam możliwość spotkania i odkrycia na nowo tytułów firmowanych przez znakomitości krajowego jazzu. Każde z wydawnictw zawiera tradycyjnie bogaty esej przypominający fakty dotyczące samej płyty, wykonawcy i – co jest niebagatelną zaletą – ukazujący je w kontekście historii polskiego i światowego jazzu. Wszystkie tytuły dostępne są także na płytach winylowych. Oto, co znajdziemy pośród najświeższej szóstki wydawnictw.

Włodzimierz Nahorny Trio - Heart. Płytę nagrano – jak wspomina sam Włodzimierz Nahorny – tuż po wizycie i koncercie w Polsce kwartetu Charlesa Lloyda z Keithem Jarrettem i Jackiem DeJohnette w składzie. Na album, na którym Nahorny prezentuje się, jako saksofonista (przede wszystkim) i pianista składają się utwory będące w znacznym stopniu odważnymi krokami w stronę free jazzu, z odwołaniami do ówczesnych muzycznych wzorców lidera tria, ze szczególnym uwzględnieniem Ornette Colemana. Chociaż Nahorny nie stroni także od klasycznych ballad, fortepianowych: Ballady o dwóch serduszkach, która rozpoczyna płytę i Na wysokiej cyrli zamykającej album oraz saksofonowej Serce Muniaka z długim fragmentem zagranym solo przez lidera na alcie. W nagraniu Włodzimierzowi Nahornemu towarzyszyli: basista Jacek Ostaszewski i perkusista Sergiusz Perkowski. Ciekawostką jest fakt nagrania połowy z ośmiu utworów, bez wcześniejszych prób. Całkiem nowe dla pozostałych muzyków kompozycje Nahorny przyniósł do studia tuż przed rozpoczęciem sesji nagraniowej. 

Jerzy Milian Trio Bazaar. Siedemnasty wolumin serii Polish Jazz był podsumowaniem piętnastu lat jazzowej kariery Jerzego Miliana, ale także debiutanckim albumem tego muzyka, jako lidera.  Jest także ostatnim - de facto - akcentem działania tria Miliana, z Jackiem Bednarkiem na basie i Grzegorzem Gierłowskim na bębnach. Zespołu, którego powstanie wyniknęło z fascynacji płytą The Arrival of Victor Feldman. W nagraniu Bazaaru gościnnie wzięło udział także dwoje członków zespołu NOVI: Ewa Wanat i Janusz Mych. Album rozpoczyna się utworem Memory of Bach, podpisanym wspólnie przez Miliana i Krzysztofa Komedę, wykonywanym niegdyś przez Sekstet Komedy. Bazaar nagrywano dwa miesiące po śmierci wybitnego pianisty i taki początek płyty był oczywistym hołdem dla samego Komedy, ale także wspomnieniem długiej i znaczącej znajomości obu muzyków. Pozostałe sześć nagrań to kompozycje samego Miliana, w tym adaptacje na trio utworów przygotowywanych wcześniej między innymi na potrzeby belgijskiej rozgłośni BRT, z którą Milian współpracował. Bazaar, chociaż jest w zasadzie składanką, do dziś cieszy się wśród słuchaczy w pełni zasłużoną popularnością, właśnie dzięki różnorodności form, nastrojów i barw oraz wirtuozowskiej grze samego Miliana.  

Krzysztof Sadowski - Krzysztof Sadowski and his Hammond Organ. „Staram się grać muzykę dla wszystkich” deklarował w udzielonym wówczas wywiadzie Krzysztof Sadowski.  Jego stwierdzenie w pełni podsumowuje zawartość dwudziestej pierwszej płyty Polish Jazzu. Cztery utwory z pierwszej strony oryginalnego winylowego wydania nagrane zostały w duecie Sadowski – Andrzej Dąbrowski (perkusja). Trzy oryginalne kompozycje samego Sadowskiego - funkowe Z małej chmury duży deszcz, bluesowe Skąd my to znamy oraz samookreślające się tytułem Kołysząc się – uzupełnia składanka przebojów The Beatles z With A Little Help from My Friends, Yesterday i A Hard Day’s Night. Drugą część albumu stanowią nagrania z orkiestrą Studia Jazzowego Polskiego Radia prowadzoną przez Jana Ptaszyna Wróblewskiego, z Sadowskim, jako solistą. Wśród kolejnych czterech utworów znajdziemy temat z Rosemary’s Baby Komedy oraz kompozycje Wojciecha Karolaka, Ptaszyna Wróblewskiego i Michała Urbaniaka, który na albumie gra na gitarze. Płyta z jazzem, jako muzyką rozrywkową, ale zdecydowanie wysokiej próby.

Mieczysław KoszReminiscence. Zaduma nad niesprawiedliwością świata – taka myśl przychodzi mi za każdym razem do głowy, kiedy słucham nagrań Kosza. Wybitnych, genialnych. Porównywany – jeszcze za życia – do Billa Evansa, rzeczywiście często bliski był jego stylistyce. Chętnie sięgał po nieoczywisty repertuar: kompozytorów muzyki poważnej (Borodin, Chopin, Liszt), piosenki Beatlesów. Na Reminiscence pojawia się zagrane solo Yesterday, poprzedzone – także zagraną także solo – parafrazą Marzenia miłosnego, wspomnianego już Ferenca Liszta. Trzy końcowe utwory: dwa autorstwa samego Kosza, w tym kolejny zagrany solo For you i jeden basisty Bronisława Suchanka - skład tria uzupełnia Janusz Stefański grający na perkusji i flexatonie - pokazują już nieco inną muzykę.  Free jazz, ale free w rozumieniu Kosza, często mieszający się z romantyczną ekspresją pianisty. Całą płyta, precyzyjnie zaplanowana przez Kosza, miała stanowić dokumentację głównych nurtów jego grania, pokazywać kolejne etapy rozwoju jego pianistyki. Żal, że ta historia urwała się tak nagle.

Jazz Carriers - Carry On! Lider i saksofonista Zbigniew Jaremko, saksofonista Henryk Miśkiewicz, pianista Paweł Perliński, kontrabasista Marian Komar, perkusista Zbigniew Kitliński oraz występujący gościnnie, grający na instrumentach perkusyjnych Józef Gawrych. To skład, który nagrał trzydziestą czwartą płytę Polish Jazzu. Tytuł ten, jak zaznaczyłem na początku, ukazuje się na płycie kompaktowej po raz pierwszy. Na Carry On! składa się sześć kompozycji członków zespołu oraz komedowska Szara kolęda.  Jazz nowoczesny, ale nie awangardowy – tak określano muzykę Carriersów. Styl zespołu stanowił wypadkową różnorodnych zainteresowań i fascynacji członków sextetu, który w ocenie ówczesnej krytyki wypełniał lukę pomiędzy free jazzem, a tradycyjnym nurtem swingowo-dixielandowym. Wspólne granie w Jazz Carriers i nagranie płyty stało się także zalążkiem późniejszej długoletniej współpracy obu saksofonistów zespołu: Zbigniewa Jaremki i Henryka Miśkiewicza. Wydanie Carry On! podkreśla jedną z zalet aktualnych wznowień serii Polish Jazzu: przypomnienia i powrotu do nagrań ważnych, cennych, ale z różnych przyczyn z lekka zapomnianych i dotąd pomijanych.     

Czesław Bartkowski - Drums Dream. Jubileuszowy, pięćdziesiąty tytuł serii to pierwsza polska płyta jazzowa sygnowana przez perkusistę. Jedyna firmowana nazwiskiem Czesława Bartkowskiego. Album R E W E L A C J A ! Z góry przepraszam za tak wyeksponowaną ekscytację, ale zupełnie nie spodziewałem się tak fantastycznych, nowoczesnych, nagrań. Dodatkową atrakcją są personalne składy w poszczególnych utworach. Trzy solowe małe formy, gdzie Bartkowski sięga między innymi po kotły symfoniczne: Drums Dream i dzwony rurowe: Rozmowa z dzwonem przeplatają się z konwersacjami z trąbką – Tomasz Stańko, trąbką i fenderem – Stańko i Adam Makowicz, trąbką i saksofonem – ponownie Stańko i Tomasz Szukalski. Nota bene Drums Dream jest przy okazji niemal jedyną dostępną w wersji płytowej rejestracją działań formacji Unit (Stańko, Makowicz, Bartkowski), działającej z powodzeniem w drugiej połowie lat 1970. Trzy ostatnie utwory nagrane zostały z udziałem orkiestry Studia Jazzowego Polskiego Radia pod dyrekcją Jana Ptaszyna Wróblewskiego, a w dwóch z nich pojawił się, jako kompozytor i solista Wojciech Karolak. Takie pomieszanie form wynikało po trosze z chęci Czesława Bartkowskiego zarejestrowania na płycie nagrań składów, w jakich sam lubił grać: z jednej strony kameralnych, z drugiej dużej formacji bigbandowej. Nie bez znaczenia były jednak także ówczesne realia: Bartkowski w czasie, gdy zarzucił już starania o nagranie własnego albumu dość nieoczekiwanie otrzymał propozycję zarejestrowania płyty, z zastrzeżeniem, że ma na to dwa dni. Sadowski_digital6Nahorny_digital6Milian_digital7

Bartkowski_digital10Kosz_digital6Jazz_Carriers_digital9

 

 

 

 

© donos kulturalny
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci