Menu

donos kulturalny

wydarzenia kulturalne nad którymi warto się zatrzymać

Adam Jarzmik Quintet "Euphoria" - Audio Cave, 2017

k_carol

17798915_1839625559635691_2511254111752983940_n

Płyta Euphoria kwintetu Adam Jarzmika, jest debiutanckim albumem tego pianisty i kompozytora. W osobie wspomnianego muzyka i jego zespołu nie mamy jednak do czynienia z absolutnie nierozpoznanym jeszcze zjawiskiem. Wydanie efektów ubiegłorocznej sesji nagraniowej kapitalnie spuentowało tegoroczne sukcesy kwintetu na Bielskiej Zadymce Jazzowej (zwycięstwo w konkursie festiwalowym) i podczas festiwalu Jazz nad Odrą (Grand Prix). Ponadto, kiedy uważnie spojrzymy na skład grupy to znajdziemy tam nazwiska, które „wypłynęły” już wcześniej, chociażby przy okazji niezłych płyt wydanych ostatnimi czasy: perkusisty Piotra Budniaka (Piotr Budniak Essential Group, Franciszek Raczkowski Trio, The Forest Tuner), trębacza Pawła Palcowskiego i saksofonisty Jakuba Łępy (obaj Maciej Wojcieszuk Quintet), basisty Macieja Kitajewskiego.

Na niespełna godzinnej Euphorii znajdziemy siedem kompozycji lidera kwintetu oraz Solar Milesa Davisa w oryginalnej i ciekawej aranżacji tegoż Adama Jarzmika. Zwrócił moją uwagę przede wszystkim talent kompozytorski Jarzmika oraz – żartobliwie mówiąc – przekora w nadawaniu  tytułów. Rozpoczynający album Dominica’s Dream jest utworem energicznym, z przebojowym motywem. Z kolei tytułowa Euphoria – poprzedzona zagranym solo przez pianistę Interludium – jest najspokojniejszym nagraniem spośród wszystkich.  Wraz z kolejną kompozycją, zatytułowaną Fairy Tale, stanowią mój ulubiony fragment na płycie. Poszczególni instrumentaliści udanie pokazują się nam w indywidualnych popisach – Piotr Budniak w Rush, Maciej Kitajewski w  świetnym wstępie do davisowskiego standardu. Choć – co osobiście uznaję za zaletę – nie jest tak, że każdy z muzyków musi „wcisnąć” swoje solo w każdym z utworów. Pierwszy plan należy oczywiście do lidera zespołu oraz dwuosobowej sekcji dętej. Całości słucha się z ogromną przyjemnością. Dla mnie Euphoria jest kolejnym przykładem swoistego renesansu mainstreamowego jazzu wśród młodych polskich jazzmanów. Po kilkuletniej mocnej fali projektów free, coraz odważniej i liczniej pojawiają się nagrania właśnie głównego nurtu, a co cieszy jeszcze bardziej są to projekty naprawdę wysokiej klasy.  Album kwintetu Adama Jarzmika bez wątpienia ową klasę ma.     

 

Opublikowane w JazzPress 7-8/2017

© donos kulturalny
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci