Menu

donos kulturalny

wydarzenia kulturalne nad którymi warto się zatrzymać

Jamie Saft, Steve Swallow, Bobby Previte with Iggy Pop "Loneliness Road" - Rare Noise Records, 2017

k_carol

Chociaż na okładce omsaft_popawianej tu płyty nazwiska wszystkich zaangażowanych w sesję nagraniową muzyków widnieją jako równoprawne, to tak naprawdę Loneliness Road, jest projektem Jamiego Safta, kompozytora, pianisty, keyboardzisty, mocno kojarzonego między innymi ze środowiskiem skupionym wokół Johna Zorna, ale mającego na koncie współpracę także z Bad Brains, Beastie Boys, czy The B-52’s. Trio nazwane od tytułu pierwszego swojego albumu: The New Standard, to jeden z trzech trzyosobowych zespołów Safta, a Loneliness Road to już druga nagrana przez ten skład płyta. Czytających niniejszy tekst, od początku zastanawia zapewne czwarta z osób wymienionych w nagłówku. Otóż nie jest to pomyłka, przypadkowa zbieżność nazwisk, językowy lapsus lub coś podobnego. Trzy utwory na płycie wzbogaca wokal Iggy’ego Popa (TEGO Iggy’ego Popa), który z entuzjazmem przyjął propozycję wzięcia udziału w nagraniach.

Nie należy jednak sugerować się najprostszymi skojarzeniami, jakie nasuwają się w związku z osobami  zaangażowanych w projekt muzyków. Wbrew pozorom Loneliness Road to płyta zagrana w retoryce mainstreamowej. Spokojna, miejscami wręcz delikatna. Także w przypadku nagrań z Iggym Popem. W żadnym jednak razie mdła.  Zupełnie nie nudna, bowiem przykuwa uwagę przez cały czas. Zdecydowanie bardzo dobra. W trzech kompozycjach (wszystkie utwory na płycie są autorstwa Safta, z wyjątkiem tych śpiewanych przez Popa, który jest współautorem muzyki i autorem tekstu) muzycy nieco oddalają się od kanonicznego spojrzenia na jazz środka, jednak z umiarem, bez zachwiania spójnej stylistyki albumu. Co więcej, dwa z tych utworów: Nainsook i Unclouded Man stanowią najmocniejsze punkty całości. Jedyne moje wątpliwości, dotyczą udziału Iggy’ego Popa. Na pewno jego obecność ubarwiła płytę i bez wątpienia nie jest żadnym zgrzytem, nawet biorąc pod uwagę to, że w trzech nagraniach, gdzie wokalista śpiewa, nie zostawia zbyt wiele miejsca dla firmującego album tria. Może brak tych utworów nie wpłynąłby na odbiór tego dzieła, może wręcz wydałbo się ono lepsze, ale być może stanowią one ingrediencję, bez której Loneliness Road, nie smakowałaby już tak samo. To już rozstrzygnąć musi każdy ze słuchaczy sam.

 

Opublikowane w JazzPress 2017/6

 

 

 

© donos kulturalny
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci