Menu

donos kulturalny

wydarzenia kulturalne nad którymi warto się zatrzymać - jazz, literatura, teatr

Marcin Wroński „Czas Herkulesów” – WAB, 2017

k_carol

komisarzmaciejewskitom9czasherkulesowpiext48017876

Radość, ekscytacja, ale i smutek. Takie uczucia towarzyszyły mi przy lekturze „Czasu Herkulesów”.  Radość i ekscytacja, ponieważ znowu dane mi było spotkać się z jednym z moich ulubionych książkowych bohaterów. Niektórzy określają cykl książek o komisarzu Maciejewskim, najlepszą polską sagą retro-kryminalną. Nie zgadzam się z tym, bowiem powieści Marcina Wrońskiego o lubelskim policjancie są dla mnie najlepszą krajową, współcześnie wydawaną serią kryminalną W OGÓLE, bez względu na czas rozgrywania akcji. Dbałość o historyczne realia, ale i umiejętność lekkiego ich nagięcia dla potrzeb akcji (z jasnym wytłumaczeniem, po co i dlaczego), wartka, wciągająca akcja, pomysłowe intrygi, wreszcie główny  bohater z krwi i kości, nie bez wad, ale taki, którego nie sposób nie polubić. To podstawowe zalety książek Marcina Wrońskiego. Tym, razem rok przed wojną, komisarz Maciejewski, rozwiąże zagadkę tajemniczych śmierci w Chełmie Lubelskim, śmierci powiązanych z podziwianym przez niego w dzieciństwie środowiskiem zapaśników. Więcej z treści książki zdradzać nie zamierzam, zresztą nie ma nawet takiej potrzeby. Powieść „trzyma poziom” poprzednich ośmiu części i spokojnie można w stosunku do niej powtórzyć przytoczone już komplementy. Warto może zaznaczyć - jako ciekawostkę - kapitalne nawiązanie, ukłon, czy może nawet swoisty "hołd" dla kolegi po fachu Andrzeja Pilipiuka i jednego z jego bardzo popularnych bohaterów.  Pozostaje jednak do poruszenia i wyjaśnienia jedna ważna kwestia.  Skąd wziął się wspomniany na początku smutek?

Otóż autor zapowiedział, że „Czas Herkulesów” stanowi pożegnanie z powieściami o komisarzu Maciejewskim. Na osłodę obiecując czytelnikom jeszcze zbiór opowiadań. Cóż, rozumiem, że lepiej odejść w chwale, gdy formuła cyklu jeszcze się nie wyczerpała. Z drugiej strony trudno pogodzić się z tym, że więcej spotkań z Maciejewskim już nie będzie. Cóż literatura zna przypadki powrotów, ta nadzieja tlić się będzie zapewne w sercach wielu czytelników.  Może Marcin Wroński zdecyduje się na rozwinięcie wątku drugiego policyjnego pokolenia Maciejewskich, który pojawił się w jednym z opowiadań zbioru „Rewers”? Jak na razie pisarz odżegnuje się od tych pomysłów, ale mam nadzieję, że kiedyś i on zatęskni do lubelskiego gliniarza i da sobie i nam okazję do ponownego spotkania z Zygą.  

Komentarze (7)

Dodaj komentarz
  • Gość: [Versus] *.play-internet.pl

    Ja mam słabość do tego typu kryminałów, retro - i tu się nie zawiodłem, a Zydze kibicuje mocno juz od pierwszego tomu, szkoda, że ten jest ostatni w cyklu.

  • Gość: [Maladicious] *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    To moja pierwsza książka Wrońskiego i przyznaję, że wszystko, co powyżej napisane jest prawdą. Ale zamiast się smucić, to jest mi wesoło, że mam jeszcze 8 części :)

  • Gość: [Ianna] *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    No to wszystkim, którym smutno mogę zdradzić, że będzie jeszcze jeden tom o Maciejewskim :) Tym razem opowiadania :)

  • Gość: [Agnieszka] *.dynamic.chello.pl

    Dziwnie zaczynać od ostatniej części ale tak samo jak zrobiłam to przy Bondzie tak i przy Wrońskim nie robi to żadnego problemu. Czyta sie go z pełnym zaangażowaniem, historia jest absorbujaca i wciągająca. Duży plus!

  • Gość: [Teresa] *.dynamic.gprs.plus.pl

    Jeden z lepszych polskich autorów kryminalnych, świetna saga, dobry warsztat, lektura Herkulesow godna polecenia

  • Gość: [Morel] *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    Fajnie opisana kultura tamtych czasów. Zupełnie inny świat. Dobrze, że Marcinowi się chce szukać informacji i nie robi z czytelnika głupka....

  • Gość: [Małga] *.dynamic.chello.pl

    nie jestem fanka powiesci osadzonych w tle hirtorycznym ale w Herkulesach jest to tak wkomponowane w całą opowieść ze tylko dodaje historii wartości. brawo

© donos kulturalny
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci