Menu

donos kulturalny

wydarzenia kulturalne nad którymi warto się zatrzymać

Oleś Brothers and Antoni Gralak - „Primitivo”, For Tune 2016

k_carol

cover_0118292x290

Według przedpremierowych deklaracji muzyków, ideą nagrania tego albumu było odwołanie się do pierwowzorów muzykowania. Skupienie się na emocjach, prostocie przekazu. Nie raz już okazywało się, że właśnie w prostocie tkwi siła. Trąbka, kontrabas, perkusja – prosty zestaw instrumentów i kompozycje o nieskomplikowanej budowie kolejny raz udowodniły słuszność tego twierdzenia. „Muzyka, zawsze była opowiadaniem o dwóch skrajnych emocjach – radości i rozpaczy” – zacytuję tu słowa Marcina Olesia. Cóż, tytuł „Songs of Mirth and Melancholy”, podobnie jak „Pieśni miłości i nienawiści” są już jednak od pewnego czasu zajęte. Muzycy postawili więc na „Primitivo” kierujące uwagę odbiorcy ku swoim źródłom inspiracji. Godzinną płytę wypełnia dziesięć utworów, a w zasadzie dziewięć i jedna półminutowa zespołowa improwizacja „Ka Ko” – najdynamiczniejszy, najostrzejszy utwór na tej płycie. Bo „Primitivo” w zdecydowanej większości to nagrania spokojne, wyważone. Raczej niebędące ekspresją radości, ale też nie mówiące o bezbrzeżnym smutku. Wyjątkiem jest „Hindu” skomponowany przez Antoniego Gralaka, nieco bardziej radosny, śpiewny i taneczny. Być może to moje subiektywne odczucie, jednak zdaje mi się, że Olesiowie w kolejnych projektach częściej niż kiedyś kierują się ku lekkiej melancholii, zadumaniu, uspokojeniu. Nie ukrywam, że ku mojej rosnącej satysfakcji. Na „Primitivo” oprócz wspomnianych powyżej, znajdziemy także utwory autorstwa guru awangardowego jazzu Roscoe Mitchela, kenijskich muzyków Mbaraka Achienga i Ayuba Ogady (których kompozycje chętnie wykorzystywane były swego czasu w kinowych przebojach – m.in. „Wiernym ogrodniku” i „Samsarze”) oraz trzy kolejne kompozycje członków tria: następną Antoniego Gralaka, jedną Bartłomieja Olesia i jedną spółki Marcin Oleś/Antoni Gralak. Listę uzupełniają tradycyjne pieśni: suazyjska, tybetańska i aztecka. W wykonaniu tych trzech ostatnich dość łatwo doszukać się muzycznych korzeni każdego z utworów. Sygnalizuje to choćby wstęp do „Nanghmy” czy perkusjonalia w „Suazi”. Zamykająca album „Sangje Menla” zaskakuje wokalnym popisem Antoniego Gralak, lekko przypominającym klimat płyt Olesiów z Jorgosem Skoliasem. Bardzo ciekawa i fajna płyta. Co więcej: bardzo dobra płyta i miła niespodzianka na koniec roku. Ból głowy mogą mieć jedynie Ci, którzy zbyt wcześnie poukładali sobie klasyfikacje najlepszych wydawnictw roku, bowiem „Primitivo” zasługuje by do tych zestawień dołączyć.

© donos kulturalny
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci